piątek, 13 lipca 2012

Trzeci dzień spisanego bólu...

Nie jestem pewna czy to odpowiedni czas i miejsce żeby pisać to co zdarzyło się wczoraj. W dniu mojej ucieczki i czuję się podle, wiedząc jakie skutki przyniosła moja prawie ucieczka. Ciężko mi o tym pisać.
 Moja ręka trzęsie się jak galareta przez co litery są niewyraźne. Ale dość już tego zbędnego ględzenia.
Mam ci opisać dzień bólu, tak? No to trzymaj się. Wczorajszy ból naprawdę paraliżuje i może zwalić z nóg. Ale nie chodzi tu o kolejne pobicie, bo przy tym co się wczoraj stało to tylko mały pikuś.
Wiesz co? Masz zabawnie pofałdowaną kartkę. A to wszystko przez to, że wycisnęłam na nią sporą porcję łez. Jakoś trudno mi się pozbierać.
Wiesz gdzie teraz jestem? W domu dziecka. Dziwne nie? Ostatnio kiedy pisałam na twoich kartkach planowałam ucieczkę, a dziś powinnam być już w Londynie, a gdzie jestem?- w sierocińcu i do tego nie w tym wielkim mieście. Bowiem najbliższy dom dziecka znajduje się w miasteczku, w którym mieszkam-Enfield
Pewnie jeśli, mój kochany Zeszyciku posiadałbyś mózg, zadałbyś pytanie: Jak to się stało?
A ja najchętniej bym zaczęła płakać i właśnie to robię. Cały czas od tej wstrętnej sytuacji. Właściwie nikomu jeszcze dokładnie jej nie opowiedziałam. Nawet jeszcze nie zeznawałam, chociaż na pewno już by mnie przesłuchali gdyby nie jakaś miła pani. Chyba opiekunka z domu dziecka.
Trudno jest mi o tym mówić i chcę mi się płakać jeszcze bardziej kiedy mam świadomość, że już za godzinę mam odwiedzić komisariat i opowiedzieć wszystko co wiem. To może zrobię próbę generalną jak to wszystko im powiedzieć? W końcu nie będę tego pisała do kogoś tylko ... hmm... to jakby wyznanie przed sobą wszystkich faktów, być może dzięki którym trafi to do mnie bardziej. Choć tak naprawdę nie chcę żeby to do mnie trafiało. Kolejne pytanie: Dlaczego?
Bo straciłam ukochaną osobę, na której mi tak bardzo zależało. Nawet powiem, że jedyną osobę na której mi zależało. Życie jest niesprawiedliwe, a niesprawiedliwość boli. Pamiętasz jak pisałam: ŻYCIE TO JEDEN WIELKI BÓL ? Więc ta teza się sprawdza i to w stu procentach jeszcze bardziej niż myślałam przez kilkoma dniami i całym moim życiem.
Ogólnie w tym domu dziecka nie jest tak źle. Nikt nie bije, tylko boli mnie serce i głowa od ciągłego płaczu, a oczy strasznie mnie szczypią. Aż wstyd dodać, że z nosa lecą mi smarki. Właściwie to jestem w moim nowym pokoju, w nowym domu z "nową rodziną" jeśli mogę tak nazwać innych samotnych niepełnoletnich. Obecnie siedzę przy ładnym chyba dębowym biurku obserwowana przez moją lokatorkę. Przedstawiła mi się, a ja nawet nie pamiętam jej imienia, gdyż byłam za bardzo roztrzęsiona całą sytuacją. A Teraz się boję. Co będzie ze mną, z ojcem i gdzie jest teraz mama. Czy osiągnęła spokój? Może stoi tuż nade mną i dotyka mojego ramienia próbując się ze mną skontaktować. A ja nadzwyczajniej w świecie nie mogę jej zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, ani nawet dowiedzieć się jak to jest umrzeć. Czy to strasznie boli? Na pewno jestem pośmiewiskiem tej dziewczyny i wyglądam jak siedem nieszczęść pomnożonych przez sto.
Dość tego paplania no bo przecież za godzinę muszę jechać na komisariat.
Tylko jak to powiedzieć żeby się całkiem nie rozkleić? Już i tak znudziło mi się to płakanie, a zaraz i tak będę ryczała jak bóbr. Mam pomysł! Opiszę wczorajszą sytuację jak film. Ja nie będę przeżywać tego kolejny raz, tylko bohaterka filmu. Więc trzymaj kartki żeby nie odleciały, bo to będzie ostry film.

Szesnastoletnia dziewczyna brała prysznic. Ostatni w tym domu, który nie dawał jej miłości tylko ból. A uściślając głowa rodziny. Matka dziewczyny też miała uciec wraz z nią.
Blondynka o imieniu Rose stała w samym staniku i wytartych, starych dżinsach, pocierając włosy o ręcznik.
Nagle usłyszała krzyki dobiegające z głębi mieszkania. Rose zaprzestała czynności złapała się za brzuch. Chwycił ją nagły ból. Nie była w ciąży. Nic z tych rzeczy. To tylko przeczucie. Przeczucie, że coś złego się stanie. Niebawem. Zawsze tak miała i to nie wróży nic dobrego.
Pewnie znowu ojciec się wykłuca, ale nie tylko! Słyszała też histeryczny płacz matki i błagania. Coś było nie tak. Mama Rose nigdy nie błagała aby ojciec przestał jej bić. Zawsze ciosy przyjmowała z godnością, żeby nie pokazywać jaka jest słaba. Ale dziś... coś dziwnego.
- Rose! Rose! Wyłaź ty niewdzięczny pasożytniczy gówniarzu! - niechlujny mężczyzna w wymiętej koszuli i trzydniowym zarostem walił w drzwi i rzucał okropne wyzwiska w stronę swego dziecka.
Rose przestraszyła się tak bardzo, że skuliła się w brudnej kabinie prysznicowej i cicho łkała.
Walenie narastało, a wyzwiska stawały się coraz głośniejsze. W pewnej chwili dziewczynę nabrała ochota żeby włączyć wodę i zagłuszyć te okropne dźwięki, ale po pierwsze: za wodę się płaci a rodzinie Barrettów ledwie starczało na jedzenie. Po drugie nie mogła już się zachowywać jak wystraszony bezdomny piesek. Musiała stawić czoło największemu wrogowi, tak jak zawsze robiła to jej mama. Aż do dziś. Więc musiało stać się coś poważnego, a jeżeli to coś poważnego, musi przygotować się na potężną serię siniaków. Być może zostanie pobita do nieprzytomności, a co gorsza do śmierci. Pan Barrett był doprawdy nieprzewidywalny po spożyciu alkoholu.
Rose stanęła przed drzwiami i przeżegnała się w krótkiej modlitwie prosząc Boga o wsparcie, a jej Anioła Stróża o wzmożoną czujność.
Otworzyła drzwi zasuwką i stanęła oko w oko ze swoim prześladowcą. Sama zapomiała, że w samym staniku co mogło ją zupełnie zgubić.
Obleśny mężczyzna wymierzył jej siarczysty policzek, tak, że głowa naszej bohaterki wykonała obrót o kąt dziewięćdziesiąt stopni. W tle było słychać szloch i błaganie matki, którą mężczyzna odepchnął, że upadła na podłogę.
Rose bezczelnie spojrzała w twarz swojemu oprawcy, z którego emanowała nieusprawiedliwiona nienawiść.
- Nie jesteś już moją córką! Chciałyście uciec z matką zostawiając mnie na pastwę losu! I oczywiście to twój pomysł Rosemary! Jak śmiesz stawać przeciwko własnemu ojcu! - wrzeszczał mężczyzna dookoła rozsiewając swoją ślinę
Dziewczyna bezczelnie patrzała mu w oczy bez żadnego lęku. W tej chwili było jej wszystko jedno czy ją uderzy czy nie. Była już przyzwyczajona do bólu, jakby był jej dobrym przyjacielem, którego tak naprawdę nie lubiła, nienawidziła.
- Od czterech lat nie jesteś Już moim ojcem i nie wstydzę się tego, że pragnę w końcu uwolnić się od twojej żelaznej ręki, która nic innego nie robiła tylko nabijała mi kolejne siniaki. Nienawidzę ich tak samo jak ciebie! - ostatnie słowa tak ociekały jadem, że nic dziwnego, że poruszyły mężczyznę dogłębnie i sprowokowały do kolejnego ciosu. Tym razem uderzył dziewczynę tak, że upadła na podłogę uderzając głową o brudne płytki podłogowe. Naszej bohaterce pojawiły się mroczki przed oczami, a z oczu mimowolnie poleciały łzy. Głowa pękała ją od potwornego bólu.
Natychmiast matka dziewczyny z krzykiem i płaczem podbiegła do córki. Uklękła przed nią mrucząc przy tym niezrozumiałe słowa.
Rose leżała w samym staniku i dżinsach na przeraźliwie zimnej podłodze. Wilgotne włosy przyklejały się jej do twarzy.
Mężczyzna dopiero teraz zdawał się zauważyć, że ma przed sobą młode ciało nastolatki. Ten widok go nie tylko zaskoczył, ale wzbudził w nim męską naturę. Co z tego, że to jego córka, której przed chwilą się wyrzekł. Ważniejsze było to, że jej ciało było pociągające.
Zbliżył się i odciągnął swoją żonę za włosy na pewną odległość
Rose widząc ten błysk w oku mężczyzny pospiesznie wstała i w miarę jak on się do niej zbliżał, tak ona się cofała, aż w końcu zetknęła się ze ścianą.
Mężczyzna z gardłowym śmieszkiem odpiął jej guzik od spodni.
Dziewczyna zalana łzami nie mogła wykonać żadnego ruchu. Strach sparaliżował ją całą, że nie mogła się ruszyć. Słyszała tylko stłumiony krzyk matki i czuła obleśne pocałunki w okolicach piersi.
Mężczyzna jednocześnie odpinał swoje spodnie po czym wziął się za powolne ściąganie spodni dziewczyny.
Rose rozbudziła się Na tyle, że chciała się wyrwać, ale facet przygniutł ją całym swoim ciałem do ściany, tak że szarpanie tu nic nie pomogło. Czuła jego twardego członka na swoim ciele. Mężczyzna jeszcze nie przystąpił do gwałtu. Rozkoszował się pocałunkami po szyji, ustach i piersiach bohaterki. Z jej oczu lały się słone łzy a z ust coraz cichsze błagania.
Matka Rose uderzała pięściami mężczyznę po plecach, ale on tylko odpędzał ją jak muchę.
W pewnym momencie zsunął swoje spodnie na kostki i stał już tylko w samych bokserkach. Nie przestawał całować Rose po piersiach przy odchylonym staniku. Ale nie mógł zacząć się zabawiać kiedy matka Rose napierała na niego coraz bardziej, mimo utraty sił. Szybko się odwrócił w stronę kobiety i popchnął ją z całej siły. Matka Rose upadła na podłogę tyłem głowy uderzając o narożnik kabiny prysznicowej. Krew zaczęła lać się po podłodze. Oczy kobiety były wpatrzone w jeden punkt a ciało stało się bezwładne. Przez chwilę w oczach mężczyzny można było dostrzec panikę, ale zaraz chciał wrócić do przerwanej mu czynności. Tyle, że Rose już nie było przy ścianie. Klęczała przy nieruchomym ciele matki krzycząc aby w końcu się obudziła. Potrząsała ją mocno jakgdyby miało to coś zmienić. Kobieta była już martwa, ale to nie docierało do córki.
Nieoczekiwanie mężczyzna odciągnął ją za włosy i położył na podłodze zaraz na niej siadając. Dziewczyna ze wszystkich sił próbując się wyrwać, ale to na nic. Udało jej się wyszarpnąć rękę. Jednym sprawnym ruchem uderzyła ojca w twarz pięścią wykorzystując do tego całą swoją siłę. Mężczyzna nieoczekiwanie się przewrócił. Rose na dokładkę kopnęła go w przyrodzenie tak mocno, że się skulił krzycząc przy tym bardzo obraźliwe słowa typu: suka, dziwka, ździra.
Rose nie mogła stać bezczynnie i się temu przyglądać. Wybiegła z łazienki w drodze podciągając spodnie. Dotarła do drzwi i wydostała się na zewnątrz, a raczej na klatkę bloku. Szybko popędziła do mieszkania na przeciwko i zaczęła walić i krzyczeć żeby ją wpuszczono. Krzyki stały się coraz bardziej przeraźliwsze kiedy zza drzwi od mieszkania Barrettów wybiegł ojciec.
Nareszcie ktoś otworzył drzwi Rose, która jak najszybciej weszła do mieszkania próbując zatrzasnąć drzwi przed mężczyzną. Niestety. Zdążył już wsunąć stopę i palce.
Rosemary ciągnęła za klamkę jednocześnie cały swój ciężar przekierowując na nogę, którą nadeptywała na stopę ojca. Poskutkowało. Zostały tylko palce, które dziewczyna prawie przygniotła drzwiami, bo jej ojciec w ostatniej chwili je zabrał. Szybko zamknęła drzwi na klucz uniemożliwiając wejście mężczyzny do domu.
Rose oparła się o drzwi i zsunęła po nich na podłogę. Po policzkach płynęły ciepłe łzy, a z ust wydobywał się szloch. Skuliła się w kulkę płacząc sama nie wiedziała czy nad sobą czy martwą matką. Ktoś się do niej zbliżył. Właścicielka mieszkania. Dotknęła ją delikatnie pytając co się stało.
Rose ze strachem z oczach natychmiast cofnęła się do tyłu bojąc się osoby, która ją dotknęła. Była to jakaś pięćdziesięciolatka, ale w jej oczach był to on, a w wyobraźni rozgrywała się scena inna niż zaszła. Taka, w której nie było matki. Taka, w której brutalny gwałt się dopełnił. Taka, w której Rose straciła dziewictwo.
Dziewczyna dokulała się w najbliższy kąt obejmując swoje kolana lekko się kołysając. Straciła kontakt z rzeczywistością. Prawdziwy świat został rozmazany przez warstwę mgły utworzonej łzami. Rose słyszała stłumiony głos kobiety, która chyba rozmawiała przez telefon. Ale co z tego, skoro Rose widziała plamę krwi wokół głowy matki i wielkie łapy wędrujące po jej pół nagim ciele. Czuła na piersiach obleśne pocałunki i nabrzmiałego członka przyciśniętego do jej skóry z powodu braku wolnej przestrzeni. Jedyne co teraz chciała to umrzeć. Czuła, że jest brudna, nienawidziła swojego ciała, a przede wszystkim czuła wstręt do samej siebie. Przez jakąś barierę oddzielającą rzeczywistość od wyobraźni przedzierały się słowa starszej kobiety
- Już jesteś bezpieczna. Policja już jedzie

Wszystko wróciło. Miałam przed sobą mojego ojca, który całował mnie po piersiach i ściągającego mi spodnie. Ja nie mogę tak żyć. Nie! Nie chcę żyć. Ja muszę umrzeć! Płaczę coraz bardziej zwracając tym uwagę dziewczyny z pokoju. Podchodzi do mnie i dotyka mojego ramienia. Pyta czy może w czymś pomóc. Odpycham ją wciąż pisząc. Krzyknęłam że mi nie można już pomóc. Jedynie zabić...

____________________________________

Oh, nie usuwam;) Macie rację.
Ja mam pokazać, że sie poddaje? Nigdy! Wytrwam.
A właśnie, że wczoraj wieczorem miałam napad weny, więc wyszło jak wyszło. Chyba nie jest źle. Jak na osobę, która o gwałcie może się tylko domyślać. A wy jak myślicie?
Długi no nie? Najdłuższy do tej pory ;D
Dziękuję Wam !

See You Soon,
Majka 

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. OMG, on chciał ... bohs, myślałam, że to kolejne pobicie, a on zabił jej matkę i chciał ją zgwałcić !

      Usuń
  2. ♥ Pisz więcej takich boski rozdziałów.
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie , nowy rozdział : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym komentarzem ! Czekam nn !

      Usuń
  3. Matko boska dziewczyno masz talent.
    Aż ciarki troche tak po ciele aż z żalu chodzą, ale bardzo się ciesze że nie usunęłaś bo bym cię normalnie udusiła :D
    Paaaaaaaa i szybko pisz nexta :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spodziewałam się. Kurde, aż tak? To straszne... Teraz Rose będzie musiała jakoś dojść do siebie, ale nie jestem pewna czy sama sobie z tym poradzi. Chyba ktoś będzie musiał jej pomóc, bo może sama przez to nie przebrnąć. :/ Biedulka...
    Czekam na kolejny, GENIUSZU :*

    OdpowiedzUsuń
  5. O wow ! Nie spodziewałam się takie rozwoju sytuacji. Biedna Rose ..:( Rodził wyszedł ci genialnie :>

    OdpowiedzUsuń
  6. brak mi słów . to jest wspaniałe ! masz talent , dziewczyno . podziwiam :D ^^
    czeka na ciąg dalszy ! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawde masz talent po prostu wspanialy

    http://one-direction-only-moments.blogspot.com/
    Wpadniesz?

    Emily<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się . ; D
    Dodaję się do obserwantów i liczę na to samo u mnie .
    Zapraszam do mnie http://naturalnieee-malinowaa.blogspot.com/
    Jeszcze raz zapraszam i pozdrawiam . ; ))

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde chcę następny. Blog inny niz reszta.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog ! Wywołuje dużo emocji w człowieku! Czekam na następne rozdziały.:P

    OdpowiedzUsuń
  11. I love you!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zajebisty. czekam nn!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Czemu nie dodajesz kolejnych?
    Czas leci!
    A co do bloga, to świetny.<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Suuuuuuuuuuper bloog pisz dalej prosze???Dla nas?I daj kolejny szybciutko.Nie żebym cię zmuszała tylko tak piszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O jeju.. Ja nie wiem jak ty to robisz, ale ja się chyba powoli uzależniam od czytania tego bloga. Bo on jest inny niż wszystkie. Oczywiście pozytywnie inny. Nie jest przesłodzony miłością i pokazuje naprawdę straszne rzeczy, ale one właśnie przyciągają do czytania. Czekam na Następny.;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeej, powiem tak : KOooobieto! Co Ty piszesz?! Hahahaha. Nawet nie wiesz jak bardzo się wczułam w 'jej świat' czytając to. Na pewno będę tu często zaglądać. prooszę, dodaj kolejny rozdział jak najszybciej. Wiem, wiem wena nie sługa.:D Alee..jejku no tak się wczułam, że nie zauważyłam że to koniec. :O To było jak siarczysty cios w policzek, taki nagły powrót do rzeczywistości..

    OdpowiedzUsuń
  16. kiedy będzie w końcu następny? Nie mogę się doczekać a minęło już duźo czasu :'(

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyy nastepny ?? Weź bo już nie mogęę się doczekaać !!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow cudo <3
    Pisz szybko następny i jak możesz informuj o nowych notkach :)
    @Kadi1504

    OdpowiedzUsuń
  19. po prostu jedno wielkie oilsaxdfm;IOMH,CM,FX ZPzjn;OQDX.QADZ;OMdkanflasdhfladsf calxzmidaidfhifsoaidfhasl.
    piękny rozdział ale mega smutny. jej ojciec... uhg,.... idę czytać następny xxd

    OdpowiedzUsuń
  20. Ӏ am not sure whеге you're getting your information, but great topic. I needs to spend some time learning much more or understanding more. Thanks for fantastic information I was looking for this info for my mission.
    Here is my webpage ... one month loan

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow... Ten rozdział jest świetny... Prawie się popłakałam :0

    OdpowiedzUsuń