niedziela, 12 maja 2013

Without You - Rozdział 19

 Potrzebuję głosu, który będę naśladować
Światła, które zabierze mnie do domu
Potrzebuję gwiazdy, by za nią podążać*

Przy drzwiach słychać było krzątaninę, dźwięk rozmów i przepychanek. Rose uśmiechnęła się na te odgłosy, a Michael, który był na rękach swojej mamy obracał główkę do tyłu zainteresowany tymi nietypowymi dźwiękami. Dziewczyna zmieniła pozycję jego trzymania na bardziej odpowiadającą im obu. Powolnym krokiem przeszła do przedpokoju i przyglądała się zmaganiom przyjaciół. Mick otworzył buzię ze zdumienia i tak jak mama obserwował poczynania pięciu intruzów.
Pierwszy z nich, który zdążył już zdjąć buty i wyprostować się, uśmiechnął się i zawołał głośno:
- Cześć kochani!
Zaraz po nim wszyscy oprócz Harry'ego zrobili to samo i otoczyli matkę z dzieckiem.
Harry przypatrywał się wszystkiemu z rozbawieniem, ale nie ruszył się z miejsca.
Michael wykrzywił usta w podkówkę i ryknął głośnym płaczem.
Zanim Rose zdążyła coś powiedzieć Harry się odezwał.
- Och, przestraszyliście go, idioci.
Podszedł do nich i przesunął ich na boki żeby spokojnie dotrzeć do dziecka. Z miną profesjonalisty wziął chłopca w swoje ramiona i powoli się kołysał przemawiając cicho do Michaela.
Rose wpatrywała się osłupiała w niego, ale nikt oprócz niej nie dostrzegł w tym nic dziwnego. Nigdy nie spodziewała się po Harry'm takiego zachowania. Może zrobił tak żeby zaimponować chłopcom?
Ale nie zastanawiała się nad tym dłużej bo była ściskana przez każdego ze swoich przyjaciół. Śmiała się radośnie, że znów ich widzi, ale jednocześnie martwiła się o to co będzie dalej, jak zareagują na to co wraz z Harry'm mają im do powiedzenia.
Kiedy oni się od niej odsunęli i mimo jej protestów wnieśli mnóstwo zapakowanych w ozdobny papier prezentów Rose podeszła do Harry'ego, który uśmiechał się do niej delikatnie.
- Cześć - powiedział cicho.
- Cześć - odpowiedziała.
Stali tak naprzeciw siebie, nie wiedząc co powinni zrobić.
Rose chciała go przytulić, ot tak jak przyjaciele, ale uniemożliwiały to jej myśli, nieśmiałość, strach przed odepchnięciem i Michael umiejscowiony tuż przy Harry'm w jego ramionach. Odpuściła sobie i westchnęła cicho.
- Mam go wziąć? - spytała wskazując na dziecko.
- Nie, jest w porządku.
- Ok.
Harry otworzył usta żeby coś powiedzieć, ale Rose powolnym krokiem skierowała się wgłąb mieszkania, nie zdając sobie z niczego sprawy.
Chłopak pokręcił głową i odpuścił sobie jakiekolwiek konfrontacje sam na sam z Rosie. Cokolwiek było między nimi nie ma szans na odbudowę. Za dużo się wydarzyło żeby tak po prostu zapomnieć i udawać że wszystko jest tak jak dawniej.
Chłopcy usadowili się na podłodze i pokazywali Michael'owi wszystkie podarunki, które mu przywieźli a Rose w tym czasie robiła herbatę i zastanawiała się nad tym co powie przyjaciołom.
Byłoby o wiele prościej gdyby pustka nie wypełniała jej umysłu.
- Pomóc ci? - usłyszała za sobą, znany jej bardzo dobrze, zachrypnięty głos.
- Nie, nie musisz. Dam sobie radę - powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie do Harry'ego.
Chłopak usiadł przy niewielkim stoliku w kuchni i uważnie obserwował poczynania dziewczyny.
Rosemary nie mogąc znieść tego dłużej, odwróciła się w jego stronę i zapytała:
- Co im powiemy? - kiwnęła głową w stronę pomieszczenia, w którym przebywała reszta.
- Prawdę.
- A znasz całą prawdę? Jesteś pewny wszystkiego? Bo jeśli chodzi o tamtą sprawę też mam wiele pytań - powiedziała i utkwiła w nim swoje pełne powagi spojrzenie.
- Rose...- zaczął, ale dziewczyna przerwała mu ruchem ręki.
- Nie. Przepraszam. Nie powinnam - westchnęła.
- Ja po prostu nie wiem co mam im powiedzieć kiedy sama nie wiem co jest prawdą.
Harry chciał coś powiedzieć, ale Rose zdążyła już wyjść z kuchni ze szklankami z napojem na tacy.
Westchnął ciężko i udał się za nią do sąsiedniego pomieszczenia.
Chłopcy już zajęli sofę. Rose usiadła na jednym fotelu, a Harry na drugim. Natomiast Michael siedział na kolanach Nialla i wciskał guziki w jakiejś grającej zabawce.
Liam jakby wyczuwając niepokój i dziwne napięcie powiedział:
- Nie musicie o tym mówić jeśli to dla was trudne.
Rose pokręciła głową i uśmiechnęła się do Liama.
- To nic takiego.
Wszyscy na nią patrzyli, ale to wzrok Harry'ego najbardziej ją stresował.
- To się stało ostatniej nocy mojego pobytu w waszym domu, dlatego odeszłam. Nie chciałam niszczyć związku Harry'ego z Cher tylko dlatego że byłam w nim zakochana.
Dziewczyna patrzyła wszędzie byle nie na Harry'ego.
- Tylko proszę, nie osądzajcie mnie. Ja naprawdę...- zrobiła pauzę - to dla mnie ciężkie.
Spuściła głowę i po chwili poczuła że ktoś ją przytula. To był Zayn a zaraz po nim dołączył się Liam i Lou. Niall powiedział że też by się przytulił ale ma Mick'a na kolanach.
Harry zacisnął mocno szczękę. Uświadomił sobie, że nie chce tej rozmowy. Nie był na to gotowy. Ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy.
- Nie musisz już nic więcej mówić. Rozumiemy - powiedział Zayn.
Louis spojrzał na Stylesa wymownie, szepcząc bezgłośnie "Cipa". Zaraz powiedział głośniej:
- Ja jednak myślę, że są to sprawy tylko i wyłącznie między Harry'm i Rose. Jak mniemam jeszcze nie rozmawialiście normalnie na ten temat.
- Tu naprawdę nie ma o czym dyskutować. Wszystko wyjaśnione - odpowiedziała pospiesznie.
Tomlinson znowu spojrzał karcąco na Stylesa, który nie odezwał się ani razu podczas tej rozmowy.
Zaraz rozmowa potoczyła się w innym kierunku, ale Harry i Rose nie mogli pozbyć się tamtego, krępującego tematu z myśli.



Chłopcy zwlekali z odejściem. Tak samo jak Rose nie chciała już ich pożegnać. Stali w kuchni i ciągnęli rozmowę. Harry cały ten czas milczał. Próbował to wszystko sobie poukładać w głowie. Jedyną rzeczą, którą robił dziś z przyjemnością była opieka nad małym Michaelem. Pozwolił mu się ciągnąć za włosy i wszystko robił z uśmiechem. Ale nigdy nie czuł tyle wstydu co dziś podczas tej trudnej rozmowy, w której to mieli wyjaśnić wszystko chłopcom. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że tak naprawdę nie wie nic o tej sytuacji z punktu widzenia Rose. Wie tylko tyle co napisane było w jej zeszycie i tyle co powiedziała mu tamtego pamiętnego wieczoru.
Ale najbardziej ze wszystkich rzeczy bał się rozmowy z Rose. Bolało go też, że chłopcy postrzegali go jako totalnego tchórza, ale przecież nim był. Lou znał całą prawdę i Bonnie.  Jednak oni nie robili nic żeby mu pomóc. Siedział w tym sam.

Ktoś zapukał do drzwi a po chwili wtargnął do środka.
- Cześć! - zawołała głośno blondynka i kiedy weszła do kuchni jej mina ukazywała zaskoczenie, które po chwili zakryła uśmiechem.
- Nie wiedziałam że wciąż tu jesteście - powiedziała i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź przytuliła się do Rose.
Harry jak jakiś chory psychicznie człowiek machał rozpaczliwie rękami i szepcząc bezgłośnie "nie znacie jej". Chłopcy nie bardzo wiedzieli o co chodzi, ale Harry machnął na nich ręką i zaraz podszedł do blondynki.
- Więc oficjalnie mam na imię Harry - powiedział i podał jej rękę.
- Bonnie, miło mi cię oficjalnie poznać - uśmiechnęła się do niego.
- Jestem Louis - Tomlinson jako pierwszy zrozumiał aluzję a później w jego ślad powędrowała reszta.
- My już będziemy iść - powiedział Liam po skończonym rytuale poznawania się.
Ostatecznie już pożegnali się z Rose i Michaelem.
Bonnie rozsiadła się z dzieckiem przed telewizorem jakby była u siebie a reszta chłopców już wyszła. Harry i Rose stali naprzeciw siebie w korytarzu.
- Słuchaj, nie chciałem żeby tak wyglądała ta rozmowa - powiedział chłopak.
- Nie było najgorzej - powiedziała cicho, nie patrząc mu w oczy.
Zapadła między nimi cisza, która była dosyć kłopotliwa.
- Chyba powinienem już iść.
Styles ubrał buty i złapał za klamkę.
- Możesz przyjść do Michaela kiedy chcesz jeśli miałbyś na to ochotę. To też twój syn - rzekła.
Harry uśmiechnął się delikatnie i podszedł do niej bliżej. Odważył się ją objąć na pożegnanie, a ona również nie miała nic przeciwko temu.
- Dziękuję - szepnął blisko jej ucha po czym wyszedł z mieszkania.


Without Her 
Jest blisko, a jednak daleko. Mogę jej dotknąć, ale nie mogę jej poczuć. Nie mogę nic zrobić. Wiesz? Gubię się. I jestem głupcem. Ponad półtora roku zastanawiałem się nad tym co jej powiem kiedy w końcu dojdzie do spotkania. Układałem wszelkie scenariusze   na każdą okazję. Teraz nie mam odwagi wypowiedzieć ani jednego słowa. Czy jestem aż takim tchórzem? Czy naprawdę nie potrafię przełamać tego wszystkiego. I boję się, że ją stracę. Że znów odejdzie i zostawi mnie samym z tęsknotą, żalem i wszystkimi tymi niewypowiedzianymi  słowami. Niewiele dzieli mnie od powiedzenia tych dwóch słów, które przecież są prawdziwe. Niemniej jednak, boję się, że ona nie czuję wciąż tego samego. Że wszystko to, co złe wpłynęło na jej miłość. 
Ale jest Michael. A moim celem jest zadbanie o jego bezpieczeństwo. Jestem ojcem. Dam z siebie wszystko...

* Demi Lovato - Nightingale
__________________________________________________

Przepraszam,że musiałyście tyle czekać na coś takiego. Wiem. Jest krótki i beznadziejny. Ja po prostu nie potrafię się wczuć w ten cały bałagan. Nie bójcie się. Już niewiele dzieli nas od zakończenia. Konkretnie to jakieś 2 rozdziały.
Proszę Was wytknijcie mi każdy, nawet najdrobniejszy błąd. Może to podziała na mnie jak kubeł zimnej wody i napiszę coś godnego opublikowania.
Dziękuję, że czekaliście i wierzę, że pozostaniecie ze mną do końca.

Kocham Was!

See You Soon
Majka

28 komentarzy:

  1. Dlaczego tylko 2 :( Ale kicha to wszystko sie skończy,to opowiadanie jest takie piękne i szkoda ze sie zakończy za ledwo 2 rozdziały ale cóż.... :) No tego,strasznie długo czekałam na nexta,już myślałam ze nas opuściłas ale nie zrobiłas tego,cieszę się i błagam niech następny był szyyyybciej xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Błędy? Tylko kilka interpunkcyjnych i niekiedy zapominasz o "ę" na końcu wyrazu ;D
    Takie pytanko. Będą dwa rozdziały i epilog, czy rozdział i epilog, a może po prostu dwa rozdziały? ;)
    Wszystko świetnie, rozdział wcale nie jest krótki! :D
    Pozdrawiam, Agata ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. [SPAM]
    Czy kiedykolwiek dotknęła Cię prawdziwa miłość? Czy miałeś/aś do czynienia z najgorszymi smutkami, jakie w ogóle istnieją? Czy kiedykolwiek śmiałeś/łaś się do łez z prawdziwymi przyjaciółmi? Czy chciałeś/łaś kiedyś kogoś zabić z nienawiści? Tak, to tylko emocje. Jednak są one niezapomniane, prawda? Każdy je posiada, w innej postaci, inaczej je odbiera. Dlatego postanowiłam z koleżanką założyć bloga z one shotami, by móc przekazać innym swoje prawdziwe odczucia i utożsamić się z bohaterami opowiadań. Chcemy być inspiracją dla innych, by czytelnicy mieli pomysły na wspaniałe dzieła. Chcemy przekazywać innym swój światopogląd, marzenia, życzenia i sny. Czy masz ochotę wkroczyć do naszego świata? Zapraszam Cię z otwartymi ramionami na http://imagine-your-second-life.blogspot.com/- bloga z one shotami z udziałem chłopców z One Direction. Jeśli tylko poszukujesz inspiracji, bądź lubisz ten zespół – znajdziesz coś dla siebie.
    Pamiętaj. Liczysz się dla nas TY i TWOJA opinia.



    Normalne miasto ze zwykłymi mieszkańcami, budynkami nie wyróżniającymi się niczym od innych. Szkoła, szkoła muzyczna, która postrzegana jest jako kolejna z milionów w Anglii. Uczniowie, tacy jak wszędzie - trochę leniwi, trochę znudzeni nauką. Jednak posiadający coś, czego w obecnej młodzieży już niestety coraz częściej brakuje - pasję. Motywację do dążenia do celu, czyli spełnienia marzeń.
    Sarah jest właśnie taką zwykłą dziewczyną. Uczęszcza do owej szkoły, posiada marzenia, pasję, plan na życie. Ma wspaniałych przyjaciół, jest rozpoznawalna w szkole, osiąga niesamowite sukcesy, jest zakochana. Jednak los lubi płatać nędznym ofiarom figle.
    Ludzie się zmieniają, sytuacje się zmieniają, uzależnienia się zmieniają, marzenia i pragnienia się zmieniają. Wiek? Towarzystwo? Bzdura. To wszystko zależy od rzeczy materialnych.
    Ludzie zaczynają się odwracać w najmniej oczekiwanych momentach. Kto pozostanie?
    Wkrocz w piękny i pełen energii świat tańca i poznaj smak prawdziwej przyjaźni. Poznaj Sarah Elmer i jej życie.

    http://breath-of-blue.blogspot.com/

    + wciąż się wahasz? zapraszam do obejrzenia zwiastuna: http://breath-of-blue.blogspot.com/p/zwiastun.html

    z góry bardzo przepraszam za spam. blogi są świeżo upieczone i staram się jakoś wybić.
    pozdrawiam! Pluton

    OdpowiedzUsuń
  4. super nigdy nikomu nie pozwól powiedzieć że źle piszesz to jest najlepszy blog jaki czytam a czytam ich wiele i serio on jest najlepszy

    OdpowiedzUsuń
  5. wiem, że masz dużo takich komentarzy i nie skorzystasz, ale...
    nominuję Cię do Liebster Adwards
    więcej informacji: http://do-you-know-i-still-love-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. WooooHoooo! Rozdział GENIALNY! Uroczy, bo Styles stara się wszytko ułożyć, odzyskać miłość Rose i zająć się małym. Ale też jest smutny, bo Rose ciągle się boi...

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że jeszcze tylko dwa rozdziały! :(

    Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział fajny tylko nie pisz ciągle Rose tylko np dziewczyna itp. Szkoda że już niedługo koniec..

    OdpowiedzUsuń
  9. Spokojnie nie jest źle i czekamy z Tobą do końca /Paula ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyno przecież to jest świetne!
    Jednyny płąd jaki możesz popełnić, to skończyć to opowiadanie!
    Wciągnęlam się w nie tak, jakbym była przy nich, wszytskie ich uczucia z każdym rozdziałem mną szarpały!
    Tu spodobało mi się jak Harry przejął się Mickim
    ''- Och, przestraszyliście go, idioci.'' Czułam się jakby to działo się na prawdę :)
    albo to 'zapoznanie' z Bonnie, też świetnie wymyśliłas ;D
    Czekałam na ten rozdział bardzo długo, więc nie załamuj mnie mówiąc że chcesz zakończyć to opowiadanie! Czytałam je od początku i stwierdzam iż lepszego opowiadania w życiu nie przeczytałam!

    Nie, przepraszam jeszcze twój popszedni blog był równie świtny :)I mam nadzieję, że jeśli zdecydujesz się zakończyć to opowiadanie to założysz nowego bloga z nową historią xx
    @DirectionPaja21

    OdpowiedzUsuń
  11. No i się doczekałam super brak mi słow , jesteś cudna :*

    OdpowiedzUsuń
  12. zajebiste... a tyle czasu na to czekalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Krótki?! No nie wiem, ale nieważne :*
    Uwierz w siebie, bo to jest wspaniały rozdział :)
    W końcu wszystko się zaczyna układać :)
    Czekam na kolejne rozdziały ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. szczerze rozdział nie jest za ciekawy, były lepsze. Za bardzo robisz z Harry'ego takiego tchórza, boidupe, i to mi tu nie pasuje. To jest chyba jedyny rozdział który mi się nie spodobał.
    Mam nadzieję że następny będzie szybko a nie za miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże to opowiadanie jest tak piękne, tak magiczne że nie umiem powiedzieć nic więcej...
    Wierz lub nie ale właśnie teraz płaczę pisząc te słowa.
    Tak strasznie żałuję że ta historia dobiega końca :'(
    Pozostaje mi się z tym pogodzić
    Czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  16. krótki??!! nieważne, zostawiam to do Twojej oceny ;* ale jak dla mnie świetny, bo się dzieje :) i te rozterki uczuciowe xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Jedyny błąd jaki widzę to taki , ze zostały tylko 2 rozdziały !! To musi sie skończyć pozytywnie ! Rozdział świetny , jak zresztą zawsze. Mam pytanie : czy masz zamiar zacząć po tym kolejne opowiadanie? Bo chyba nie tylko ja mam taka nadzieje ;) pozdrawiam i życzę weny ;**

    OdpowiedzUsuń
  18. Cześć nominowałam Cię do Liebster Award. Pytania zanjdziesz na moim blogu ( http://onedirection-spelnione-marzenia.blogspot.com/ ) pod zakładką Liebster Award, życzę powodzenia i buziaki
    Mar xx

    OdpowiedzUsuń
  19. WIem, że to już tydzień temu napisałaś ten rozdział, ale tak jakoś wyszło, że nie mogłam dodawać komentów :( cieszy mnie pomocna dłoń chłopaków :)
    Domi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zajebisty rozdział *__*
    A i zostałaś nominowana do Liebster Award ;3
    Więcej na blogu:
    http://danger-is-my-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Postanowiłam spróbować swoich sił w pisaniu, mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie ;d
    Zadajcie sobie pytanie- co byście zrobili, gdybyście nagle dowiedzieli się, że umieracie? Że wasze dni są policzone? Że od teraz ciąży nad wami przerażająca świadomość tego, że nieuchronnie zbliżacie się ku końcowi. Zapewne większość z was załamałaby ta wiadomość. Ale ona była inna. Chciała wycisnąć z życia jak najwięcej, niczego nie żałować, cieszyć się każdą chwilą. Póki jeszcze mogła.
    Nazywa się Catalonia, a jej czas dobiega końca.
    50 postanowień na 5 lat życia, młoda, pełana energii dziewczyna i pięciu zgubionych chłopców.
    www.i-wont-let-you-go.blogspot.com nowe opowiadanie o one direction. ZAPRASZAM SERDECZNIE!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Strasznie zaniedbujesz tego bloga, tyle sie tu działo, tyle afer i wszystkiego a teraz nic sie między nimi nie dzieje, ostatnie 2 rozdziały były strasznie nudne, na poprzedni czekałam 3 tygodnie,
    a nie doczekałam sie niczego fajnego. Proszę cię napisz wreszcie coś porządnego, jak zaczelam to nie mogłam sie oderwać od tego. A te ostatnie 2-3 rozdziały to chciałam jak najszybciej skonczyć
    NUDA.. ;( postaraj sie prosze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wcale nie nuda, tylko życie. Wcale nie nuda, tylko strach przed stratą ukazany w pełnej krasowości. Wcale nie nuda, tylko brak Twojego postrzegania "rzeczywistej rzeczywistości"

      Usuń
    2. A i jeszcze tak, by uściślić. Każde zdanie miało być w osobnej linii. Inaczej nawet ja nie zauważam tego tekstu ekspresyjności :* musiałam napisać to inwersją, bo tak jakoś rymy wyszły: krasowości-rzeczywistości-ekspresyjności :*

      Usuń
  24. Co jeszcze tylko 2 rozdziały?! Nie proszę nie kończ tego jeszcze. A te rozdziały wcale nie były takie źle jak pisze ekhoom czytałam na innych blokach gorsze. A poza tym najłatwiej jest krytykować innych a.od siebie nic nie dać. Ciekawe jak ona/on by napisał/a

    OdpowiedzUsuń
  25. Czy tylko ja czekam na to aby Lou był z Bonnie? ^^

    OdpowiedzUsuń
  26. Jedna dziewczyna, dwa oblicza, jedna przeprowadzka, jeden chłopak, pięciu przyjaciół , jeden las ,jedna miłość , jedna rodzina , dwa wpojenia , siedem wampirów , jedna śmierć ,jedno odrodzenie

    16-letnia Alex jest kimś więcej niż człowiekiem, Zakocha się w chłopaku innej rasy jak to się potoczy dowiecie się czytając mojego bloga start już 1 czerwca
    ZAPRASZAM!!!

    OdpowiedzUsuń