niedziela, 9 czerwca 2013

Without You - Rozdział 21


Jestem tu, jestem tu, odurzona
Nie słuchaj niczego co mówię
Po prostu mnie wysłuchaj zanim uciekniesz
Bo nie mogę znieść tego bólu*

One Direction wraz z Rose i Bonnie siedzieli w salonie w niewielkim mieszkaniu, rozmawiając.
- Jej, ale super, że pozwoliliście nam tego przesłuchać przed premierą! - zawołała radośnie Bonnie i zaczęła się bujać i wymachiwać rękami w rytm muzyki.
Louis, który siedział na sofie między dziewczynami, objął je ramionami i odpowiedział:
- Najlepsze przyjaciółki powinny usłyszeć to pierwsze - uśmiechnął się szeroko do Bonnie, która odpowiedziała mu tym samym.
Rose westchnęła i rozejrzała się po pokoju. Chłopcy siedzieli w dziwnych pozycjach i cicho podśpiewywali. Przez chwilę poczuła się tak jak dawniej, w Londynie, ale przypomniała sobie, że czas zmienił wszystko. Na krótko napotkała spojrzenie Harry'ego i uśmiechnęła się delikatnie. Zaraz odwróciła wzrok, gdyż nie mogła znieść myśli, że niedługo go zabraknie, a ten czas był coraz bliżej.
Louis zwrócił twarz w jej stronę i wyszczerzył zęby w sposób dla niego charakterystyczny.
- Widzisz jak twoje teksty współgrają z muzyką i naszymi cudownymi głosami?
Rosie nie zdążyła nic odpowiedzieć, bo chłopak odwrócił się w stronę Bonnie, która dźgnęła go w bok i powiedziała:
- No nie wiem czy takie cudowne.
Rosemary musiała się odsunąć, bo Tomlinson rzucił się na blondynkę i zaczął ją łaskotać.
Wstała z sofy, zwalniając miejsce dla dwójki bawiących się przyjaciół i przeszła do kuchni. Wyciągnęła szklankę z szafki i nalała sobie wody, którą po chwili wypiła. W tle słyszała głos Harry'ego, śpiewającego piosenkę napisaną przez nią. Zamknęła oczy i westchnęła. Kiedy je otworzyła i oparła się o blat zauważyła Harry'ego, siedzącego przy stole. Musiał tu przyjść nie na długo przed nią, bo jeszcze chwilę temu widziała go w salonie. Odwrócił wzrok kiedy zorientował się, że Rose widzi, że na nią patrzy.
Milczeli. Dziewczyna zastanawiała się czy powinna się wycofać, czy może zostać, ale nie było dane jej wybrać, bo Harry już rozpoczął rozmowę.
- Niedługo wracamy do Londynu - stwierdził.
Rose kiwnęła głową i uśmiechnęła się z goryczą.
- Nie chcę wyjeżdżać - powiedział i spojrzał na nią, jakby spodziewając się potwierdzenia.
Ciemnowłosa chciała coś powiedzieć, ale nic sensownego nie przychodziło jej na myśl. Znów zapanowało milczenie, które było niechybnie niezręczne.
- Louis i Bonnie słodko razem wyglądają, prawda? - powiedział Harry, próbując załapać jakiś temat rozmowy.
Znów kiwnęła głową z aprobatą, przyglądając się siedzącym w sąsiednim pomieszczeniu przyjaciołom.
- Można by ich zeswatać.
- Nie sądzę - odezwała się po raz pierwszy - to nie ma sensu. Wy zaraz wyjedziecie. Louis będzie w Londynie a ona w Los Angeles. To się nie uda - spojrzała na Harry'ego i pomyślała, że tak samo mogło być z nimi.
- Spójrz. Nie chcę was tutaj zostawiać - przerwał ciszę.- Michael'a, ciebie.
- Rozumiem to, Harry. Ale najwyraźniej twoje miejsce jest w Londynie, a nasze w Los Angeles - westchnęła.
- Naprawdę tak myślisz? Że mamy żyć bez siebie? Że ten czas, który spędziliśmy ze sobą jest stracony?
- Oczywiście, że nie jest stracony. Tylko może musimy rozdzielić swoje drogi - powiedziała i spuściła wzrok.
- A chcesz rozdzielić nasze drogi? - spytał cicho, jakby z nadzieją, że usłyszy to co chce usłyszeć.
Ale Rose nie wiedziała co powiedzieć. Oczywiście, że chciała zostać przy boku Harry'ego, widzieć jego twarz i uśmiech, który przyprawiał ją o radość.
Dziewczyna spojrzała na niego i powoli wycofała się do pomieszczenia obok, pozostawiając pytanie bez odpowiedzi, a Harry'ego w głębokiej zadumie.


Ostatni raz Rose przytuliła się do każdego z chłopców.
- A Bonnie? - spytała.
- Byliśmy już w sklepie i się pożegnaliśmy - odpowiedział jej Liam.
Dziewczyna kiwnęła głową ze zrozumieniem. Dopadł ją tak przytłaczający smutek, że zachciało jej się płakać.
- Nie chcę wyjeżdżać - Louis tupnął nogą i zrobił obrażoną minę.
- Żal ci zostawiać Bonnie, co? - zaśmiał się Zayn i szturchnął przyjaciela w bok.
- To nie jest śmieszne - warknął Tomlinson i opuścił bezradnie ręce wzdłuż tułowia, widząc uśmieszki przyjaciół.
Pożegnali się jeszcze raz i już kierowali się do wyjścia.
Harry pociągnął za rękaw przyjaciela i szepnął mu do ucha:
- Dajcie mi czas.
Lou kiwnął głową i wraz z resztą udał się do drzwi, które po chwili zamknął za sobą.
Zostali sami. Rose i Harry. A na dywanie mały Michael otoczony mnóstwem zabawek.
Niezręczna cisza.
- Nie wiem co powinienem powiedzieć - westchnął po dłużącej się chwili milczenia.
- Nie chcę wyjeżdżać, wiesz? Nie chcę cię zostawiać.
Rose popatrzyła na niego smutno lekko dotknięta ostatnim zdaniem. W brzuchu poczuła takie dziwne ciepło, ale uświadomiła sobie, że przecież to nic nie zmieni.
- Inaczej wyobrażałem sobie ten moment. Że może w końcu odważymy się na rozmowę o wszystkim co nas trapi. Przez ten czas zdawało mi się jakbyśmy nigdy nie byli ze sobą do końca szczerzy. Myślałem wcześniej, że to nasze pożegnanie będzie prawdziwe. Tymczasem nie potrafię powiedzieć tego co powinienem. Dlatego napisałem do ciebie list.
Rose dopiero teraz zwróciła uwagę na przedmiot w dłoniach Harry'ego. W jednej chwili zaczęło się jej robić słabo. Spojrzała na stolik, ale jej pamiętnik leżał tam gdzie go wcześniej zostawiła.
Mieli takie same zeszyty. Zielona okładka w czarne poziome i pionowe paski.
Zaskoczona spojrzała na niego. Chłopak wyciągnął rękę w jej stronę. Chciał jej go podać, ale ona pokręciła przecząco głową.
Teraz to on był zaskoczony.
- Dlaczego? - spytał.
- Nie utrudniajmy tego - powiedziała i pomyślała o tym co mógł tam napisać.
- W każdym bądź razie, zostawiam to dla ciebie żeby było sprawiedliwie. Ja czytałem twój pamiętnik. Kolej na ciebie - odłożył zeszyt na stolik, tuż obok jej pamiętnika.
- Nie musisz - powiedziała cicho.
Znów zapadło milczenie, które w niczym nie pomagało. Harry był coraz bardziej zestresowany, a Rose zdezorientowana.
- Czy mogę...- zaczął niepewnie - czy mogę cię przytulić?
Rose niemal natychmiast kiwnęła głową na "tak".
Harry pokonał dwa duże kroki, które dzieliły ich od siebie i przytulił ją do swojego ciała.
Rose przymknęła powieki, otulona jego ciepłem i zapachem. Oboje bali się, że to się skończy i mieli tą cholerną świadomość, że to ostatnia rzecz, którą mają sobie do zaoferowania.
- Wyjedź ze mną - powiedział nagle Harry.
Dziewczyna wyswobodziła się z jego uścisku.
- Co? - spytała z niedowierzaniem.
- Wyjedź ze mną. Do Londynu - powtórzył i chciał przytulić ją znów, bo brak tej bliskości zaczął mu przeszkadzać.
- Jak ty to sobie wyobrażasz? Przecież mam tu mieszkanie, pracę, Bonnie. Mam to wszystko zostawić? - pytała.
- I co potem? Musiałabym znaleźć nową pracę, mieszkanie, by być blisko ciebie - westchnęła i usiadła na fotelu.
- Nie rozumiesz. Zamieszkałabyś z nami. Tak jak wtedy - powiedział, nie tracąc entuzjazmu.
- Mielibyśmy zamieszkać razem, wychowywać Michela, mimo że nic między nami nie ma? Nie.
- Nic? To wszystko między nami jest dla ciebie niczym?
- Tego nie powiedziałam - broniła się.
- A tamta noc też nic dla ciebie nie znaczyła? - ciągnął dalej nie zwracając uwagi na jej protesty.
- A nasze spotkanie w studiu? To też nic?
- Harry, a ten czas kiedy dowiedziałeś się prawdy? Czy to było coś? Czas kiedy mówiłeś, że mnie nienawidzisz? Chcesz pamiętać tylko te chwile, które były dobre. Nie pamiętasz już jak było później? Do jasnej cholery, Harry! Nic nie zmierzało do czegoś! Staliśmy w miejscu! To było większe nic, niż dawniej, w Londynie!
Krzyczała. Oboje byli zdenerwowani. Atmosfera, która chwilę temu była taka miła przekształciła się tak gwałtownie.
- Ty i ja. To wszystko było dla ciebie niczym?
- Nie, Harry! Byłeś dla mnie wszystkim. Nadal jesteś. Byłeś czymś przed tą nocą. Byłeś niczym po tej nocy, a później byłeś każdą minutą mojego życia. Nie możesz mnie oskarżać o takie rzeczy! A ja? Czym byłam dla ciebie? Niczym?
- Rose, nie odwracaj kota ogonem.
- Jak? Czas kiedy mnie nienawidziłeś, i może nadal tak jest, nie mógł być dla ciebie czymś.
Harry westchnął i nagle z impetem uderzył w stolik.
Mały Michael spojrzał na nich, ale po chwili znów wrócił do zabawy. Rose pod powiekami zapiekły łzy, ale nie miała zamiaru ich wypuszczać.
- Zmieniłaś się, wiesz? - powiedział.
Rose wstała z fotela i stanęła na przeciw niego.
- Jesteś bardziej stanowcza, mniej cicha, spokojna. Jesteś odważna, ale wciąż wrażliwa.
- Już nie jestem tą samą głupiutką i naiwną Rosie, za którą mnie uważałeś. Czas mnie zmienił. Musiałam sama dać sobie radę.
- Nigdy nie uważałem, że jesteś głupia - odpowiedział.
- Skąd mam wiedzieć co o mnie myślałeś tamtej nocy?  Kim wtedy dla ciebie byłam? Może tylko głupią zabawką na jedną noc? - mówiła nie patrząc mu w oczy, zadając ból i sobie, i jemu.
- To chyba nie ma sensu - powiedział z goryczą.
Zabrał zeszyt ze stolika i wyszedł z pokoju, nie obdarzając Rose spojrzeniem. Chwilę później usłyszała głośne trzaśnięcie drzwiami.
Harry zszedł szybko po schodach i natychmiast wsiadł do samochodu.
- Jedź - rozkazał, nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenia przyjaciół.
- Ale...
- Powiedziałem jedź - warknął.
I odjechali.
A Rose została sama, siedząc na dywanie i wylewając strumienie łez.

* Demi Lovato - I Hate You Don't Leave Me
_________________________________________

Hej :3 Oto jestem z nowym, ostatnim rozdziałem. Może nie wyszedł tak jak chciałam, ale nie jest źle.
Wkrótce epilog :) Love you all <3

See You Soon
Majka

23 komentarze:

  1. Jakie to okropnie smutne, a miało być tak słodko... no cóż, bywa i tak... powodzenia i czekam na epiloga :) bo mam nadzieję, że go napiszesz, pozdrawiam
    Mar xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Bozeeeeeeeeeee bałam się ze tu już koniec. Ale na szczecie jeszcze epilog bedzie uff xd. Świetne jak zwykle :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Omg! To jest świetne! Przecież ja rycze!!
    Nie, ja nie chce epilogu. Ja chce rozdziały!! No prosze! boże nie! Ja to kocham!

    OdpowiedzUsuń
  4. zamienili się zeszytami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieeeeeeeeeeeee! Epilog? Już? No zaraz się poryczę! ;(

    Rozdział był świetny, tylko szkoda mi tej kłótni. Ehhh.. Mam nadzieje, że wszystko się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mam wielką nadzieję, że wszystko będzie między nimi dobrze :* tak jakoś mi smutno, że znów się pokłócili i że rozstali się nie żegnając się jak para zakochanych :'(

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieeeee ja nie wierze że to już koniec:-(

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez myślę ze zamienili sie zeszytami ;)
    Prosze Cie zastanów sie nad kolejna czeescia błagam kocham ten blog i nie wyobrazam sobie jego zakonczenia prosze...

    OdpowiedzUsuń
  9. cooooo? nieeeeeeee to nie może się tak skończyć! oni muszą być razem! już przecież tyle wycierpieli :c

    OdpowiedzUsuń
  10. to nie tak sie miało skonczyć...

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja już chyba wiem co będzie. On pomylił zeszyty, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  12. Cooo!!!?? dlaczego nie bedzie szczesliwego zakonczenia??:(
    boze dlaczego rozdzial swietny :) jak zawsze ale dramatyczny

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak możesz mi to robić? Kończyć coś tak wspaniałego. Ale z jednej strony nie mogę doczekać się epilogu, jak to dalej będzie... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bosz... mega super.! czekam na następną część (szkoda, że to już epilog)... pozdrawiam i dziękuje za to, że dzielisz sie z nami(czytelnikami) swoją twórczością. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zniszczyłaś moje marzenia o końcu tego opowiadania! Jak ja to przeżyję?!
    No dobra, przesadzam. Czasem trzeba przeczytać cos ze złym zakończeniem...
    Ale to taki smutnee!
    I tak cię kocham :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mogę uwierzyć w to co przeczytałam :-(
    a myślałam że w końcu wszystko się ułoży a Rose wyjedzie z chłopakami do Londynu i będą żyli długo i szczęśliwie... bla bla bla ale przynudzam
    Czekam na epilog już się nie mogę doczekać °_°

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem jak, ale znajdę Cię i zabiję, jeżeli to skończy się źle...

    OdpowiedzUsuń
  18. W jednym Louis'a uśmierciłaś, a teraz to się skończy źle.. jak tak będzie nie będę czytać twoich kolejnych blogów, no błagam cie ;/
    Może sie w epilogu zmieni coś.. błagam cię zrób coś z ty

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem co ja Ci zrobię, jeżeli oni nie będą razem... Chyba najzwyczajniej Cię znajdę i przejadę moim czołgiem! Uwielbiam Twoje opowiadanie, ono jest idealne! I jest inne, co na obecną chwilę jest niemałym sukcesem ;) Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału... xd

    P. S. Założę się, że Harry wziął zeszyt należący do Rose, tym samym zostawiając jej swój własny :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jezu musiał być taki ostatni rozsział ? rycze, ciężko mi uwieżyć że zaraz koniec :< /Paulaa

    OdpowiedzUsuń
  21. Epilog.?
    Dotrwaliśmy do końca.?
    Czuję się jak na pogrzebie.
    (*) Oby ich miłość nie umarła.! Mają być razem, proszę..
    ***
    Chciałabym was zaprosić na bloga :
    http://my-baby-dancing.blogspot.com/
    Nie jest mój, ale jest świetny. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesteś ciekawa mojego bloga? Bloga całkowicie innego? Niech nie zmyli was nasza nazwa. Ten blog jest inny. Blog opowiada o dziewczynie, która ma amnezję? O dziewczynie, która żyję już tysiące lat? O dziewczynie, która boi się swojego przeznaczenia? O dziewczynie, która ucieka?
    I jest On. Najpierw go nie pamięta... aż do pocałunku, który wszystko zmienia. I nagle, wszystkie mury się burzą. Przypomina sobie wszystko i jest tak jakby ...
    Obudziłam się i mam poważne kłopoty, bo ściga mnie sama śmierć!
    Śmierć, miłość, nienawiść... To wszystko znajdziesz na moim blogu!

    www.hate---and---love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń